Robię porządki w różnych rozbabranych projektach.
1. Zarządzam m.in. takim mini serwisem, presspack.pl agregującym informacje prasowe z różnych źródeł. Wygląd presspack.pl podobny jest do tego bloga, bo korzysta z tej samej, trochę przerobionej skórki do Drupala (Amadou).
2. Napisałem kiedyś bota indeksującego flickr.com. Chciałem z tego zrobić wizualizację sieci społecznej flickr-owców, no ale skończyło się na bazie danych: ponad 2 miliony połączonych profili. Smutne ślady tej działalności można jeszcze znaleźć.
3. Aż wstyd się przyznać: ciągle nie mogę skończyć gadżetu dla fotka.pl, który wymyśliłem żona wymyśliła na jesieni 2007. Pierwszą wersję można obejrzeć, ale niewiele widać, szczerze mówiąc.
4. Są jeszcze ślady eksperymentów z agregowaniem RSSów. Z tym akurat pomysłem, tylko bardzo zmodyfikowanym, wiążę pewne nadzieje. O ile ten algorytm, co go sobie wymyśliłem, zacznie działać jak należy.
5. Tymczasem najwięcej dłubię w moim pomyśle na połączenie MySpace, pulpitu internetowego, widgetów i jeszcze kilku rzeczy.

A otwock.org zdechł śmiercią naturalną
Nie zdechł, ale zdycha.
W maju: 9000 wizyt, 16000 odsłon, 6500 odwiedzających. To słabe wyniki. Dla porównania maj 2007: 15000 wizyt, 55000 odsłon, 6500 odwiedzających.
Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze.
I tak dużo wizyt i odsłon biorąc pod uwagę aktywność serwisu
Czy wyszło jak zawsze?
Serwis po części nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Stąd brak aktywności i rozwoju. Stagnacja zabija takie serwisy, ale jeśli nie ma odzewu w postaci, mówiąc wprost, kasy, to nie będzie też długiej pracy nad serwisem. I tak podziwiam Marka, który z zapałem publikował wiadomości, nawet kilka dziennie, pracując jednocześnie w jednym z dzienników ogólnopolskich.
Otwock.org dał mi wiele doświadczenia. Przede wszystkim, o czym piszę często: model biznesowy to podstawa serwisu WWW. Jak nie dochodów (lub innej formy nagradzania, można bez pieniędzy) energia twórców szybko ginie. Zwłaszcza, gdy tematyka jest odległa od codziennych zajęć (jak w przypadku otwock.org i mojej pracy).
nic dodać, nic ująć
Ale z tymi niusami, kilka razy dziennie dodawanymi przez MW to już lekka przesadza,:):)
Widzę że Sz.P. dawno orga nie odwiedzał :D:D