Paweł Wimmer napisał o kupowaniu wirtualnych prezentów na naszej-klasie. Odniosę się do tego wpisu. Prezenty na n-k kosztują od 2,44 zł do nawet 10,98 zł. Trudno oszacować, dlaczego te ceny są zróżnicowane - przecież koszt "produkcji" wirtualnego gadżetu jest identyczny w każdym przypadku, a dokładniej - zerowy (lub niemal zerowy, ale pewnie więcej kosztuje wyświetlenie oferty, niż samo wyświetlanie prezentów). Powiedzmy to wprost: 11 zł za mały obrazek z kwiatami to zwyczajna głupota. Oczywisty jest model biznesowy, stojący za całym tym pomysłem. Nasza-klasa ma 11 milionów użytkowników. Większość z nich nigdy w życiu nie wyda pieniędzy na takie głupoty (no, może do celów testowych, jak Paweł).
Znajdzie się jednak ten 0,1% naiwnych lub kompletnie początkujących internautów (tak, tak - to fenomen n-k, że uaktywniła ludzi nie korzystających intensywnie z Sieci). Oni zapłacą 2,44 zł, a może nawet 10,98 zł. Zwłaszcza, jeśli mają służbowe telefony komórkowe. Z 2,44 zł nasza-klasa dostanie około 0,93 zł (przelicznik wziąłem z oferty dotpay.pl), może trochę więcej, bo przy tej skali przedsięwzięcia takie sprawy można dobrze negocjować.
Policzmy przychody n-k dla prezentów za 2,44 zł: 0,1% naiwnych*0,93 zł = ok. 10 000 zł. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że jeśli użytkownik n-k kupi taki prezent (jeśli w ogóle) to góra raz na miesiąc, a pewnie tylko raz w życiu (za 11 zł można mieć bukiet prawdziwych kwiatów). Co to oznacza? Cała para w gwizdek. Jedna z większych nowości na n-k wydaje się pozbawiona sensu, nie tylko dlatego, że nie daje żadnych nowych użytecznych narzędzi dla użytkowników, ale także dlatego, że wydaje się chybiona również pod względem biznesowym. To jednorazowy strzał, nie dający nadziei na regularne zyski.
Oczywiście to tylko moje gdybanie. Pamiętam doskonale rozmowę z Rafałem Agnieszczakiem z Fotka.pl, gdy mówił, że znaczna część przychodów Fotki.pl to wpływy z płatnej usługi "zostań gwiazdą". Tyle tylko, że bycie Gwiazdą Fotki kosztuje 3 zł na miesiąc i daje m.in. zniesienie limitów komentarzy i zdjęć, możliwość zakładania własnych klanów, brak reklam i konto pocztowe (fotkowego Gmaila).
Nawet jeśli mylę się totalnie i prezenty na n-k powiodą się finansowo, to w dłuższej perspektywie odstraszą od n-k tych ludzi, którzy stanowią o jej sile: dorosłych, pracujących, zarabiających ludzi, których nie bawią komcie, meski i obrazki z misiami.
